Pojazd Beagle 2 należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), kontakt z którym utracono w chwilę po lądowaniu na Marsie w Boże Narodzenie 2003 roku, został w końcu odnaleziony.

Znamy więc odpowiedź na pochodzące sprzed dekady pytanie, czy i gdzie udało mu się wylądować, wciąż jednak nie wiemy, dlaczego nigdy nie nawiązał z Ziemią kontaktu. Należący do NASA Mars Reconnaissance Orbiter zauważył jego pozostałości z orbity. Panele słoneczne Beagle 2 były tylko częściowo rozłożone, a znajdowały się niecałe 5 km od miejsca planowego lądowania. Lądownik spoczął w regionie Isidis Planitia, na krawędzi dawno wyschniętego oceanu.

Jak nie trafić w Marsa?

– W każde Boże Narodzenie po roku 2003 zastanawiałem się, co stało się z Beagle 2 – mówi Mark Sims z Uniwersytetu w Leicester, kierownik misji. – Zawsze wiedziałem, że kiedyś się tego dowiemy.

Beagle 2, nazwany tak na cześć okrętu HMS Beagle, którym swego czasu płynął Karol Darwin, miał szukać na Marsie śladów życia sprzed miliardów lat.

Nie był pierwszą w historii eksploracji kosmosu sondą, która zaginęła. Najsłynniejszy podobny przypadek to Mars Climate Orbiter, który rozminął się z Marsem, bo jeden z zespołów inżynierów zapomniał przeliczyć danych z imperialnego systemu miar na metryczny. (Księżyc, Mars, kometa... Gdzie jeszcze lądowaliśmy?)

– Bez wątpienia trudno jest wylądować na Marsie – mówił Colin Pillinger z Open University w Wielkiej Brytanii, jeden z głównych projektantów Beagle 2, na konferencji prasowej niedługo po jego zaginięciu. – Stawiasz czoła niebezpieczeństwom, których ani nie możesz przewidzieć, ani im zapobiec.

Pillinger zmarł w maju zeszłego roku, nie poznawszy ostatecznego losu Beagle 2.

Co w misji Beagle 2 poszło nie tak?

Patrząc na nowe zdjęcia, wciąż nie wiadomo, co stało się z lądownikiem. Udanie odłączył się od sondy Mars Express, która pozostaje w użyciu do dziś. Udanie również wylądował, co samo w sobie jest ogromnym sukcesem. Jednak antena lądownika pozostała wyłączona, gdy panele słoneczne z nieznanych przyczyn nie otworzyły się w całości. Bez anteny Beagle 2 nie mógł nadawać, nie dało się też nim sterować z Ziemi.

Mało prawdopodobne jest, by panele zostały zablokowane przez porozrzucane fragmenty skał – ze zdjęć wynika, że teren, na którym wylądował robot jest ich pozbawiony. Być może panele nie rozłożyły się przez poduszki powietrzne lądownika lub cały pojazd został uszkodzony z momencie kontaktu z powierzchnią.

Zamiast wciąż rozpamiętywać niepowodzenie, wielu naukowców z misji Beagle 2 patrzy w przyszłość. Są częścią misji, która w 2018 ma umieścić na powierzchni Marsa łazik ExoMars. Jego celem będzie sprawdzenie, czy panujące dawniej na Marsie warunki umożliwiały rozwinięcie się tam życia. (Przeczytaj też: Korki na Marsie)

Michael D. Lemonick / National Geographic News