Para z Colorado postanowiła rzucić wszystko i wybrać się w rejs na otwartych wodach. Ta historia nie miała jednak happy endu.

Kto choć raz nie myślał by rzucić wszystko i wyjechać... przed siebie? Dodatkowo zachęcają nas kolejne historie ludzi, którzy porzucili swoje dotychczasowe życie i spełniają marzenia podróżując po świecie. Jak się okazuje nie wystarczą tylko chęci i motywacja. Planując takie przedsięwzięcie trzeba kierować się rozsądkiem i porządnie zaplanować każdy szczegół podróży. Niech historia tej dwójki będzie dla nas przestrogą. 

Tanner Broadwell i Nikki Walsh sprzedali cały swój dobytek by spełniać marzenia. Bez względu na absolutny brak doświadczenia, postanowili kupić żaglówkę i żyć na otwartych wodach. Na łódź i jej naprawę wydali około 10 tys. dol. Zabrali tylko najpotrzebniejsze rzeczy i psa Remy’ego. Podróż zaczęli na zachodnim wybrzeżu Florydy. Tak zaczął się podbój mórz i oceanów. 

Wszystko szło zgodnie z planem dopóki para nie postanowiła zatrzymać się na noc w porcie John’s Pass. Przed 20. lokalnego czasu zaczęła im szwankować nawigacja. To, co widzieli znacząco odbiegało od tego, co pokazywała mapa. Po chwili ich łódź uderzyła o coś wystającego z dna. Było to tak gwałtowne, że Nikki prawie wypadła za burtę. Niedługo po tym, żaglówka zaczęła nabierać wody, a Tanner wezwał pomoc.

Ratownicy powiedzieli im, że dotrą w ciągu 40 minut, podczas gdy woda wdzierała się coraz wyżej. W momencie, gdy przybyła pomoc, żaglówka zaczynała się przewracać.

Nie mając wyjścia, niedoszli podróżnicy opuścili łódź zostawiając cały swój dobytek na pastwę wód Zatoki Meksykańskiej. Jakby tego było mało, para nie miała ubezpieczenia, więc Tanner i Nikki musieli pokryć koszty wyłowienia łodzi - około 10 tys. dol.

Jednak optymizm nie opuszcza śmiałków, bo już myślą o kolejnej wyprawie.

- Nie poddamy się tak łatwo.  Niedługo kupię następną łódź – mówi Tanner.

 

 

Couple who sold everything to sail around the world lost it all when their boat SANK after two days at sea . Devastated Tanner Broadwell, 26, and Nikki Walsh, 24, from Colorado, USA, sold off all their belongings so they could head off on their waterborne journey of a lifetime. However, just 48 hours after leaving dry land their new boat hit something in the waters off the Florida coast, tipped over and sank. Within 20 minutes, the couple lost everything as their houseboat disappeared beneath the waves at John's Pass, near Tampa, after the keel was ripped off. - "We hit something in about 8 or 9 feet of water and it stopped the boat completely," Broadwell told TV station WFTS. Water flooded into the cabin, starting to sink their fantasy life. The couple grabbed social security cards, cash, IDs and their pug Remy as they called for rescue. A ship arrived about an hour later, the Tampa Bay Times reported, but the water was too shallow for it to approach. So the couple and Remy jumped in, leaving their dream vessel behind to capsize. - "Everything I've worked for, everything I've owned since I was a child, I brought with me. It's just floating away and there's nothing I can do," Walsh told WFTS. Broadwell and Walsh left Colorado last year after selling off all their belongings, including a car, to buy Lagniappe for $5,000. It took a year and another $5,000 to get the boat ready to sail, Tampa Bay Times reported. Now, it could cost thousands to remove Lagniappe from the channel. Even with no savings and no place to live, the couple said they're not giving up on sailing again one day. - "The boat sank," Walsh told WFTS, "but our dreams didn't sink with the boat." . Sources: USA Today/The Sun UK . #tannerbroadwell #nikkiwalsh #colorado #akoredeonline

Post udostępniony przez Korede (@akoredeonline)

Opracowanie: Paweł Sadowski