Półtora miliona godzin badań akustycznych było potrzebnych do stworzenia mapy hałasu w Stanach Zjednoczonych.

Objęto nimi miejsca zarówno tak odludne jak Dinosaur National Monument w Utah, jak i zaludnione jak Nowy Jork – donosi "Science". Wyniki reprezentują poziom hałasu w typowy letni dzień, a przy ich prezentacji uwzględniono zmienne – ruch uliczny czy wiatr.

Zaznaczone kolorem ciemnoniebieskim obszary takie jak Park Narodowy Yellowstone w Wyoming czy Great Sand Dunes w Kolorado mają hałas na poziomie poniżej 20 decybeli. To cisza tak głęboka jak ta, która panowała w Ameryce przed europejską kolonizacją. W miastach z kolei poziom hałasu sięga 50-60 decybeli.

National Park Service – amerykańska agencja zarządzająca m.in. rezerwatami przyrody chce wykorzystać wspomnianą mapę do określenia miejsc, w których natężenie hałasu może szkodzić zwierzętom, np. nietoperzom czy sowom. Ich aparaty słuchowe są czulsze niż u człowieka.