Zima za progiem i wszyscy miłośnicy białego szaleństwa szykują swój sprzęt, planując wyjazdy w góry. To również czas lawin i przyznać trzeba z przykrością, że mimo wszelkich ludzkich działań oraz niewątpliwych sukcesów, bywają one nadal nieprzewidywalne.

Schodzą w rejonach, które uważa się za bezpieczne i nawet najkosztowniejsze zapory przeciwśnieżne nie są w stanie powstrzymać naporu ich masy. A lawina, jak już ruszy, przemieszcza się coraz szybciej, miażdżąc i porywając wszystko, co tylko stanie jej na drodze. Mogą ją spowodować nawet drobne zaburzenia w strukturze zalegającej pokrywy śnieżnej, będące rezultatem niewielkiego ocieplenia w słoneczne przedpołudnie. Coraz częściej jednak bywają „dziełem” narciarzy i snowboardzistów, którzy, mimo zakazów, wybierają szlaki na niestabilnej pokrywie śnieżnej, z dala od zabezpieczonych tras. Do najbardziej niebezpiecznych lawin należą:

Lawiny pyłowe – budzące największy strach zwały luźnego śniegu, które schodzą w doliny z ogromną prędkością, pchając przed sobą potężną falę uderzeniową, zdolną rozbijać masywne ściany z betonu. Powstają na zasadzie toczącej się kuli śnieżnej.

Lawiny lodowe – szczególnie niebezpieczne, gdyż przy całej swej olbrzymiej masie osiągają ogromne prędkości, wytwarzając siły zdolne do przemielenia mas lodowych na drobniutki pył. Powstają podczas odłamywania się jęzorów lodowcowych i są sprawcami poważnych katastrof.

Lawiny gruntowe – ześlizgują się w dół bezpośrednio po powierzchni zbocza, powodując często poważne szkody erozyjne, których skutki widoczne są dopiero w czasie wiosennych roztopów, jako zalegające w dolinach masy naniesionego tłucznia skalnego.

Lawiny powierzchniowe – zsuwają się w dół po głębszych i dużo stabilniejszych warstwach śniegu.

Deski śnieżne – odłamują się od pokrywy śnieżnej na krótszym lub dłuższym odcinku i w formie wielkiego płata schodzą w dół, ślizgając się po powierzchni gruntu lub po warstwie starszego śniegu.

Tekst:Agnieszka Budo