„Jestem znany z fotografowania z bliska, a im jestem starszy, tym bliżej podchodzę” – zapowiada autor fotografii, Bruce Gilden.

American made

Kilkadziesiąt portretów wykonanych na amerykańskiej prowincji, małomiasteczkowych pejzaży i martwych natur - to wszystko składa się projekt  Bruce'a Gildena American made. Prace powstawały w latach 2013–2014 – przy okazji targów stanowych, festynów i innych imprez, corocznie organizowanych w zachodnich i południowych stanach USA.

"Targi stanowe to tradycyjne amerykańskie imprezy letnie o charakterze festynu. Od XIX wieku mieszkańcy poszczególnych stanów zjeżdżają na tereny targowe w pobliżu stolic, aby spotkać znajomych, zabawić się i napić. Moimi pierwszymi targami były Wisconsin State Fair w Milwaukee, gdzie udałem się w sierpniu 2013 roku, realizować zdjęcia do projektu Pocztówki z Ameryki. To było jak manna z nieba: 1,012,552 odwiedzających w 11 dni! Zrobiłem mnóstwo dobrych zdjęć i pomyślałem, że warto pociągnąć temat. W kolejnych miesiącach 2013 i przez całe lato 2014 jeździłem z festynu na festyn: Missisipi State Fair, potem Ohio, Iowa i Minnesota, odwiedzane przez 150.000 osób dziennie!"

- fragment wypowiedzi Bruce’a Gildena dla S-Magazine (ed.7, wiosna 2016).

Bruce Gilden od dziesięcioleci grasuje z aparatem po ulicach Nowego Jorku. Jego czarno-białe uliczne zdjęcia czerpią swą siłę z bezpośredniości, z jaką fotograf podchodzi do swych bohaterów. To one zaprowadziły go do agencji Magnum i przyniosły światową sławę. Przez cztery dekady Gilden pracował wyłącznie na filmie, w czerni i bieli. Ostatnio jednak sięgnął po kolor.

- Najnowszy projekt jest rezultatem tego artystycznego katharsis i świadectwem transformacji jego twórczości od fotografii ulicznej do dokumentalnej fotografii portretowej - wyjaśniają przedstawiciele Leica 6x7 Gallery Warszawa.

Artysta cyklem American made kontynuuje swój monumentalny projekt-reportaż o współczesnych Stanach Zjednoczonych, zadając pytania o kondycję Ameryki i prawdziwość jej obrazu, poszukując tego, co pozostało z wielkiego amerykańskiego snu. Różnorodność twarzy Gildena głosi podstawową prawdę: świat nie składa się wyłącznie ze zwycięzców; jest w nim dużo elementów, których nie chcielibyśmy poznać z bliska.

 

Turpizm?

To właśnie różnorodność charakterów, postaw, miejsc, stanowi o tym, że ​​życie jest tak wyjątkowe. Świat na fotografiach Gildena nie jest wyretuszowanym światem z telenoweli czy ilustrowanego magazynu. Ludzie na tych zdjęciach nie są piękni i nieskazitelni. Ich domy, samochody, ich jedzenie i styl życia to nie jest ideał Zachodu.

- Te obrazy wdzierają się pod czaszkę. Zapadają w pamięć i zmuszają do refleksji nad tym, jakie piętno odciska na nas cywilizacja -

 

Amerykańska prowincja w Warszawie

Wystawa Bruce’a Gildena pt. American made zaprezentowana została po raz pierwszy jesienią 2015 roku w Hamburgu. Była także prezentowana w Polsce w Leica 6x7 Gallery Warszawa.

­­­Charakterystyczną cechą tych prac, poza zdumiewającymi twarzami bohaterów Gildena, są rozmiary odbitek: 270x180 cm – to największe obrazy, jakie można współcześnie wyprodukować w jakości fotograficznej w jednym kawałku! 

 

 

_____________
BRUCE GILDEN
- urodził się w 1946 roku na nowojorskim Brooklynie. W1998 został członkiem legendarnej agencji Magnum Photos. Od lat sześćdziesiątych znakiem rozpoznawczym jego fotografii jest fascynacja postaciami charakterystycznymi, odstającymi od kanonów piękna. Za swe prace otrzymał szereg nagród i wyróżnień, tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie. Należy do najbardziej rozpoznawalnych fotografów amerykańskich.